Kiedy wróciła z treningu w domu Adriany od razu położyła się na sofie w domu Minoo i przeniosła się w świadomość lisa. Anna-Karin martwi się o dziadka. Ostatnio stracił przytomność na wózku i z niego spadł, Tak się przestraszyła, że przez kilka dni go nie odwiedzała. Bała się, że zobaczy złamaną nogę, rękę lub siniaki. Jednak Minoo ją przekonała. Poszła do Słonecznego Wzgórza. Gdy otworzyła drzwi, uderzył ją zapach chorych ciał, środków dezynfekujących i czegoś jeszcze gorszego. Weszła do pokoju dziadka. Siedział na wózku, i popijał herbatę z zielonego kubka.
- Dziadku, to ja Anna-Karin.
Staruszek nie odpowiedział, tylko siedział dalej, tak jakby jej nie było. Podeszła i dotknęła jego zimnej ręki. Wzdrygnął się i wreszcie ją zobaczył. Mrugnął szybko oczami, i uśmiechną się.
- Gerda, to ty?
- Nie, to ja twoja wnuczka, Anna-Karin.
- Pamiętasz jak graliśmy w karty przy ognisku? Zawsze wygrywałaś. Upiekłaś nawet ciasto.- Zaśmiał się nerwowo.
- Dzidku, babci tu nie ma, to ja.- powiedziała z rozpaczą, myśląc, że dziadek jej nie poznaje.
- Wiem przecież- odpowiedział.
Wtedy do pokoju weszła niska kobieta z blond włosami i wesołymi oczami.
- Jest lepiej - powiedziała.- Na razie dostaje mnóstwo leków, więc nie wiemy czy rozpoznaje rodzinę, ale na szczęście już nie straci przytomności. - Mówi.
Anna-Karin odwraca się do dziadka i mówi:
- Niedługo wrócę, pa.
- Do widzenia kwiatuszku.
Anna-Karin ma nadzieję, że dziadek wyzdrowiej. To przez nią zaczęła się palić obora. To przez nią dziadek został ranny i już nigdy nie będzie sobą. Kiedy wróciła do ,,domu" Minoo sała przy drzwiach.
- I co?- spytała zaniepokojona.
Anna-Karin nie odpowiada, tylko idzie dalej do swojego pokoju i zamyka drzwi na klucz. Myślała że Minoo będzie próbowała wejść, ale usłyszała jak wychodzi na dwór. Pewni przyszedł do niej Gustaf. Anna-Karin cieszy się, że Minoo jest szczęśliwa, ale jest zazdrosna. Ona nigdy nie zazna choćby odrobiny miłości od chłopaka. Nawet go nie ma. Nagle zaczyna płakać, cicho i z żalu. Płacze z powodu dziadka, który jej nie poznaje. Płacze dlatego, że jest taka brzydka, tłusta i żałosna. Płacze dlatego, że nikt się w niej nigdy nie zakocha. W końcu płacz ustaje. Pokrywa studni, która tamowała łzy, znów jest na swoim miejscu. Musi iść do lasu i spotkać się z lisem. On jedyny ją rozumie. Wychodzi z pokoju, idzie do kuchni i szykuje prowiant. Kiedy otwiera drzwi, Widzi bezdomnego kota, który chodzi koło śmietników. Idzie w stronę lasu. Kiedy wchodzi pomiędzy świerki, zza drzewa wychyla się lis.
- Chodź.- mówi Anna-Karin.
Idą leśną ścieżką, biegną i w końcu odpoczywają. Dziewczyna siada na jakimś pniaku i wyjmuje z torby kanapki i sok jabłkowy. Jest okropnie głodna. Zajada kanapki popijając sokiem i rzuca lisowi resztki. On też wygląda na zmęczonego. Nagle małe ciałko prostuje się, i nastawia uszu.
- Co jest? - pyta Anna-Karin.
Lis skacze na nią i gryzie w ramię
- Aaaaaa!!! Co się z tobą dzieje?.- Wyrywa się, wykręca ale lis nie chce puścić. Nagle zeskakuje a Anna-Karin chwieje się. Znienacka coś błyska.I Anna-Karin widzi siebie oczami lisa. Do jej głowy dociera myśl:
- Nie bój się.- I Nagle rozumie. To lis wysłał jej tę myśl
- Jak to się stało!?- Pyta go na głos.
- Gdy cię teraz ugryzłem, zrobiłem coś w rodzaju łącznika. Teraz możemy rozmawiać.- I pobiegł między drzewami. Anna- Karin postanowiła że wróci do domu. To był bardzo dziwny dzień.
* * *
Idą z Gustafem koło kanału. Minoo przygląda mu się. Widzi, że chłopak nad czymś się zastanawia.
- Nad czym tak dumasz?-pyta
Gustaf nie odpowiada, tylko w milczeniu kręci głową.
- Nic, tylko... Zastanawiam się czy rodzice się rozwiodą. Ostatnio w ogóle ze sobą nie rozmawiają. Minoo kiwa głową. Wie to. Kiedy była u Gustafa na obiedzie, jego rodzice nawet na siebie nie patrzeli. Choć Lage i Anita próbowali zachowywać się normalnie, widziała że atmosfera jest napięta.
Łapie go za rękę.
- Nie martw się.- próbuje.
Gustaf wzdycha. Właśnie przechodzą obok ławki, na której niegdyś się pokłócili o Pozytywne Engelsfors, gdy Minoo widzi Viktora jadącego samochodem. Hamuje i wysiada z samochodu.
- Co tu robicie?- pyta podejrzliwie lustrując ich wzrokiem.
- Spacerujemy.- odpowiada krótko Gustaf.
Viktor patrzy na Minoo i wskakuje do auta. Gdy odpala, i znika za zakrętem. Gustaf mówi:
- Co oni tacy podejrzliwi? Ok rozumiem że toczymy ze sobą ,,wojnę", ale to nie powód żeby tak łazić i wszystkich szpiegować. - Minoo jest zdziwiona. Ona rozumie Viktora. Zrobiłaby to samo. Nie przypuszczała, że Gustaf jest tak pokojowo nastawiony.
- Ja zrobiłabym to samo- mówi.
- To może za nim pobiegniesz? - odpowiada Gustaf nerwowo śmiejąc się.
- Daj spokój- mówi. Choć Gustaf próbuje to ukryć, Minoo widzi że jest zdenerwowany. Wie, że on boi się, że ona odejdzie.
- Kocham tylko ciebie.- przekonuje mocno całując go w usta.
- Ja też cię kocham - oznajmia chłopak i odwzajemnia pocałunek.
- Idziemy do lasu?- pyta, a on się zgadza.
Ruszają wąską ścieżką wiodącą do lasu. Gdy wchodzą pomiędzy drzewa, Minoo widzi rudą kitę wiewiórki śmigającą między koronami drzew. Nagle kilka rzeczy dzieje się równocześnie. Słychać huk, jakby piorun trzasną i drzewo stojące zaledwie dwa metry przed nimi zaczyna się... palić! Równocześnie słychać przeraźliwy śmiech.
- Aaaaaa!- krzyczy i biegnie jak najdalej od płonącego drzewa. Kątem oka widzi że Gusaf robi dokładnie to samo. Łapie komórkę i wybiera numer 998.
* * *
wtorek, 30 czerwca 2015
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Rozdział 1
Znów to samo. Każdej nocy śnią się jej koszmary w których świat tonie w magii. Wie że to się wydarzy. Już niedługo. Są pierwsze oznaki tego, że będzie magiczny przypływ. Minoo tak bardzo się boi. Zawsze kiedy wstaje, trudno otrząsnąć się jej z koszmarów. Odkąd zamordowała Waltera, czuje się tak jak po pokonaniu Maxa. Można nazwać ją morderczynią. Wzdryga się. Okno jest otwarte ale nie ma siły go zamknąć. Zerka na budzik. Jest dopiero szósta rano. Nie da rady znów zasnąć. Wstaje i idzie pod prysznic. Kiedy się umyje i ubierze schodzi na dół.
Get your own Chat Box! Go Large!
- Znów to samo?- pyta mama.
- Tak.
Nakłada sobie jogurtu i grzebie w nim łyżką.
- Wychodzę- informuję Minoo zostawiając niedojedzone śniadanie.
- Gdzie?
- Muszę spotkać się z dziewczynami w domu Adriany.
- Co będziecie robić?- sonduje mama.
- To co zwykle. Ratować świat.- siląc się na dowcip, mówi Minoo.
Mama patrzy na Minoo zatroskana ale nic nie mówi.
Dziewczyna łapię torbę i wychodzi. Gdy otwiera drzwi oślepia ją słońce. Świeci, ale nie grzeje jak zazwyczaj. Minoo zastanawia się co to oznacza. Z domu Minoo do Adriany jest spory kawałek. W połowie drogi czuje się zmęczona. Żałuje, że nie ma jeszcze prawa jazdy. Na razie mama ciągle się wykręca gdy jej przypomina że miała jej zrobić lekcję jazdy. Gdy w końcu dociera do Adriany, widzi Gustafa stojącego przed drzwiami.
- Hej! Czekałem na ciebie. - oznajmia swoim pięknym głosem.
Jak zwykle Minoo nie może uwierzyć że są razem. Tak jak Rebecka. Wspomnienie jej, jest tak silne, że musi stanąć.
- Co jest?- pyta zaniepokojony Gustaw.
- Nic, po prostu pomyślałam o Rebece. - odpowiadam.
- Mhmm. Dziewczyny już czekają, chodź.
Odkąd Adriana wyjechała, Gustaw regularnie przychodzi do jej domu aby ćwiczyć. Minoo czuje smutek. Już nigdy nie odzyska swojej mocy. Może to i dobrze. Ta przynajmniej twierdzi Linnèa.
Minoo otwiera drzwi zastanawiając się jaką rolę odegra teraz, kiedy inni też mogą walczyć.
Witajcie na moim blogu! opisuję tu dalsze losy pewnej książki ,, O wybrańcach z engelsfors" Zapraszam do czytania!
Oto nasz czat!
Nakłada sobie jogurtu i grzebie w nim łyżką.
- Wychodzę- informuję Minoo zostawiając niedojedzone śniadanie.
- Gdzie?
- Muszę spotkać się z dziewczynami w domu Adriany.
- Co będziecie robić?- sonduje mama.
- To co zwykle. Ratować świat.- siląc się na dowcip, mówi Minoo.
Mama patrzy na Minoo zatroskana ale nic nie mówi.
Dziewczyna łapię torbę i wychodzi. Gdy otwiera drzwi oślepia ją słońce. Świeci, ale nie grzeje jak zazwyczaj. Minoo zastanawia się co to oznacza. Z domu Minoo do Adriany jest spory kawałek. W połowie drogi czuje się zmęczona. Żałuje, że nie ma jeszcze prawa jazdy. Na razie mama ciągle się wykręca gdy jej przypomina że miała jej zrobić lekcję jazdy. Gdy w końcu dociera do Adriany, widzi Gustafa stojącego przed drzwiami.
- Hej! Czekałem na ciebie. - oznajmia swoim pięknym głosem.
Jak zwykle Minoo nie może uwierzyć że są razem. Tak jak Rebecka. Wspomnienie jej, jest tak silne, że musi stanąć.
- Co jest?- pyta zaniepokojony Gustaw.
- Nic, po prostu pomyślałam o Rebece. - odpowiadam.
- Mhmm. Dziewczyny już czekają, chodź.
Odkąd Adriana wyjechała, Gustaw regularnie przychodzi do jej domu aby ćwiczyć. Minoo czuje smutek. Już nigdy nie odzyska swojej mocy. Może to i dobrze. Ta przynajmniej twierdzi Linnèa.
Minoo otwiera drzwi zastanawiając się jaką rolę odegra teraz, kiedy inni też mogą walczyć.
* * *
Otwierają się drzwi i Linnèa widzi Minoo wchodzącą do salonu. Idzie z Gustafem.
- Co dzisiaj będziemy robić?- pyta Minoo.
- Ćwiczyć stare rzeczy i spróbujemy skontaktować się z Adrianą.- odpowiada Vanessa. Od pewnego czasu Adriana nie odbierała e-maili i telefonów.
- Dzwoniłam do niej kilka razy. Nie odebrała- mówi Anna-Karin.
Linnèa widzi że Anna-Karin tęskni za Adrianą. Bardzo się polubiły odkąd pierwszy raz zobaczyły Adrianę zdrową i wolną.
- Niepokoję się o nią - oznajmia Minoo. - Co jeśli Rada ją znalazła?
- Na pewno nic jej nie jest - uspokaja Vanessa. Linnèa spogląda na miłość swojego życia. Teraz, kiedy się opanowała i pozwoliła Vanessie zostać w swoim życiu są szczęśliwe. Nigdy nie chce żyć bez niej.
- No cóż, skoro tak to ćwiczymy.- mówi i przez resztę popołudnia robią stare rzeczy.
* * *
Kiedy wstaje, nadal czuje działanie alkoholu. Przygląda się w lustrze swojej zmęczonej twarzy. Włosy są okropnie potargane i przepocone. Była na imprezie u Michalle, i wypiła ze cztery cydry. Idzie wziąć chodny prysznic. Co prawda nie ma już takich upałów jak dwa lata temu, ale i tak jest gorąco. Vanessa zawsze myślała, że przez ich dom znów będą przetaczać się kolejni nieudacznicy, po tym jak mama zerwała z Nickiem. Myliła się. Mama już nie jest taka niesprawiedliwa jak kiedyś. Nagle pika komórka. Linnèa chce żeby poszły nad Dammsjön. Vanessa odpisuje że ok. Pakuje książkę, ręcznik i wkłada na siebie strój kąpielowy. Z wielką chęcią wyjdzie z tej duchoty. Schodzi na dół.
- Idę nad Dammsjön. - informuje
Mama kiwa głową w milczeniu. Kiedy wychodzi, zadowolenie uderza jej do głowy. Linnèa nie jest już taka jak kiedyś. Wreszcie stała się normalna. Kiedy wędruje pod jej blok, widzi ją w oknie.
- Zaraz będę- informuje w myślach.
Nie mijają dwie minuty i Vanessa widzi Linnèę w czarnej spódnicy i czarnej koszulce w cekiny.
- Hej- mówi i ją całuje.
- Idziemy? - pyta Linnèa.
- Yhhmmm
Idąc rozmawiają o Willu i wspólnych przyjaciołach.
- Cóż to cholernie męczące, że Mona zawsze ma rację.- oznajmia Vanessa, a Linnèa się z nią zgadza.
Gdy dochodzą nad jezioro widzą Minoo i Gustafa.
- Chyba pierwszy raz Minoo przyszła nad Dammsjön.- zauważa Linnèa
- Cześć! - woła Minoo.
- Wow, nie wierzyłam że cię tu kiedykolwiek zobaczę.
- Ja też nie.- odpowiada Minoo.
- Idziemy się kąpać?- Pyta Vanessa ruszając w stronę wody.
- Ja poleżę - mówi Linnèa, kładąc się na ręczniku.
Kiedy Minoo mówi że też zostaje, Vanessa dociera do wody. Kiedy idzie po płyciźnie, czuje ciepłą wodą na łydkach. Idzie dopóty, dopóki nie wyczuje zimnych prądów. Wtedy daje nura. Jak przyjemnie było w jeziorze. Jak zastrzyk endorfiny. Cudowne uczucie. Kiedy brakuje jej powietrza, wynurza się nad taflę wody. Gdy spogląda w stronę plaży, widzi malutkich ludzi, tak małych, jak mrówki. Podpływa bliżej brzegu. Chciałaby tak pływać całą wieczność.
Otwierają się drzwi i Linnèa widzi Minoo wchodzącą do salonu. Idzie z Gustafem.
- Co dzisiaj będziemy robić?- pyta Minoo.
- Ćwiczyć stare rzeczy i spróbujemy skontaktować się z Adrianą.- odpowiada Vanessa. Od pewnego czasu Adriana nie odbierała e-maili i telefonów.
- Dzwoniłam do niej kilka razy. Nie odebrała- mówi Anna-Karin.
Linnèa widzi że Anna-Karin tęskni za Adrianą. Bardzo się polubiły odkąd pierwszy raz zobaczyły Adrianę zdrową i wolną.
- Niepokoję się o nią - oznajmia Minoo. - Co jeśli Rada ją znalazła?
- Na pewno nic jej nie jest - uspokaja Vanessa. Linnèa spogląda na miłość swojego życia. Teraz, kiedy się opanowała i pozwoliła Vanessie zostać w swoim życiu są szczęśliwe. Nigdy nie chce żyć bez niej.
- No cóż, skoro tak to ćwiczymy.- mówi i przez resztę popołudnia robią stare rzeczy.
* * *
Kiedy wstaje, nadal czuje działanie alkoholu. Przygląda się w lustrze swojej zmęczonej twarzy. Włosy są okropnie potargane i przepocone. Była na imprezie u Michalle, i wypiła ze cztery cydry. Idzie wziąć chodny prysznic. Co prawda nie ma już takich upałów jak dwa lata temu, ale i tak jest gorąco. Vanessa zawsze myślała, że przez ich dom znów będą przetaczać się kolejni nieudacznicy, po tym jak mama zerwała z Nickiem. Myliła się. Mama już nie jest taka niesprawiedliwa jak kiedyś. Nagle pika komórka. Linnèa chce żeby poszły nad Dammsjön. Vanessa odpisuje że ok. Pakuje książkę, ręcznik i wkłada na siebie strój kąpielowy. Z wielką chęcią wyjdzie z tej duchoty. Schodzi na dół.
- Idę nad Dammsjön. - informuje
Mama kiwa głową w milczeniu. Kiedy wychodzi, zadowolenie uderza jej do głowy. Linnèa nie jest już taka jak kiedyś. Wreszcie stała się normalna. Kiedy wędruje pod jej blok, widzi ją w oknie.
- Zaraz będę- informuje w myślach.
Nie mijają dwie minuty i Vanessa widzi Linnèę w czarnej spódnicy i czarnej koszulce w cekiny.
- Hej- mówi i ją całuje.
- Idziemy? - pyta Linnèa.
- Yhhmmm
Idąc rozmawiają o Willu i wspólnych przyjaciołach.
- Cóż to cholernie męczące, że Mona zawsze ma rację.- oznajmia Vanessa, a Linnèa się z nią zgadza.
Gdy dochodzą nad jezioro widzą Minoo i Gustafa.
- Chyba pierwszy raz Minoo przyszła nad Dammsjön.- zauważa Linnèa
- Cześć! - woła Minoo.
- Wow, nie wierzyłam że cię tu kiedykolwiek zobaczę.
- Ja też nie.- odpowiada Minoo.
- Idziemy się kąpać?- Pyta Vanessa ruszając w stronę wody.
- Ja poleżę - mówi Linnèa, kładąc się na ręczniku.
Kiedy Minoo mówi że też zostaje, Vanessa dociera do wody. Kiedy idzie po płyciźnie, czuje ciepłą wodą na łydkach. Idzie dopóty, dopóki nie wyczuje zimnych prądów. Wtedy daje nura. Jak przyjemnie było w jeziorze. Jak zastrzyk endorfiny. Cudowne uczucie. Kiedy brakuje jej powietrza, wynurza się nad taflę wody. Gdy spogląda w stronę plaży, widzi malutkich ludzi, tak małych, jak mrówki. Podpływa bliżej brzegu. Chciałaby tak pływać całą wieczność.
Witajcie na moim blogu! opisuję tu dalsze losy pewnej książki ,, O wybrańcach z engelsfors" Zapraszam do czytania!
Oto nasz czat!
Get your own Chat Box! Go Large!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)